Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że w świecie snowboardu wymyślono już wszystko. Deska to deska, dwie krawędzie, ślizg. Nuda? Nic bardziej mylnego! Sezon 2026 pokazuje, że snowboarding przeżywa swoją drugą młodość i renesans kreatywności. Odchodzimy od „olimpijskiego” ścigania się na wyniki, a wracamy do korzeni: zabawy stylem, płynności jazdy i czerpania radości z każdego skrętu.
Co się zmienia? Kształty desek są bardziej szalone niż kiedykolwiek, wiązania przestają wymagać siadania na śniegu, a stylówka na stoku to powrót do luźnych lat 90., ale w technologicznym wydaniu. Zobacz, czym będziemy jeździć (i jak wyglądać) w nadchodzącym sezonie.
Stylówka to połowa sukcesu – powrót luźnego kroju
Snowboarding to od zawsze subkultura, w której wygląd jest nierozerwalnie związany z jazdą. W 2026 roku definitywnie żegnamy obcisłe spodnie narciarskie na desce. Wraca styl „baggy”, ale w nowoczesnej, przemyślanej odsłonie. Jednak sam luźny krój to za mało – liczy się to, co chroni nas przed mrozem i wilgocią. Profesjonalna, markowa odzież snowboardowa od gigantów takich jak Burton, Volcom czy Quiksilver łączy dziś estetykę uliczną z membranami o parametrach 20k/20k. Oczekujemy kurtek, które wyglądają jak zwykłe anoraki czy koszule flanelowe, ale w rzeczywistości są technologiczną zbroją, która nie przemoknie nawet po całym dniu siedzenia na śniegu. To fuzja luzu z najwyższą technologią.
Rewolucja w kształcie: Volume Shift, czyli „krótko i szeroko”
To chyba najciekawszy trend sprzętowy ostatnich lat, który w 2026 roku staje się standardem. Koniec z dobieraniem deski „do brody”. Trend „Volume Shift” polega na tym, że deski stają się znacznie szersze w talii, ale za to krótsze (nawet o 5-8 cm!).
- Co to daje? Krótsza deska jest niesamowicie zwrotna i zabawowa, łatwiej nią kręcić w lesie czy na stoku.
- A co z wypornością? Dzięki temu, że jest szersza, w puchu płynie jak ponton, nie tonie. Modele o ściętych nosach i ogonach, wyglądające trochę jak deskorolki bez kółek, to teraz najgorętszy towar na rynku.
Wygoda wygrywa: Systemy szybkiego wpinania
Przez dekady narciarze śmiali się ze snowboardzistów, którzy po każdym zjeździe musieli siadać na mokrym śniegu, żeby zapiąć pompki w wiązaniach. W 2026 roku ten widok staje się rzadkością. Systemy typu Step-On (i konkurencyjne rozwiązania typu Supermatic) zdominowały rynek.
- Jak to działa? Po prostu wsuwasz but w wiązanie, słyszysz „klik” i jedziesz. Bez schylania, bez siadania, w 3 sekundy.
- Czy to bezpieczne? Tak, technologia jest już tak dopracowana, że używają jej nawet profesjonaliści. To koniec ery „mokrego tyłka” na stoku.
Renesans carvingu, czyli „Eurocarve”
Kiedyś liczyły się tylko skoki w snowparku. Dzisiaj? Dzisiaj „cool” jest zrobienie idealnego, głębokiego skrętu na krawędzi, tak żeby dotknąć ręką (lub klatką piersiową!) śniegu. Producenci odpowiadają na to specjalnymi deskami do carvingu. Są sztywniejsze, mają agresywne taliowanie i pozwalają na niesamowite przeciążenia w zakrętach. Snowboarding w 2026 roku to sztuka płynnej jazdy („flow”), a nie tylko walka o przetrwanie na lądowaniach.
Ekologia nie jest już tylko hasłem
Snowboardziści kochają zimę, więc chcą ją chronić. W 2026 roku „zielona deska” to nie marketingowa ściema.
- Materiały: Szukamy desek, w których trujący lakier zastąpiono laminatem z bioplastiku (np. z fasoli!), a krawędzie pochodzą z recyklingu stali.
- Wosk: Fluor w woskach odchodzi do lamusa. Smarujemy deski biodegradowalnymi specyfikami, które nie trują wód gruntowych, gdy śnieg topnieje.
Snowboarding w 2026 roku jest bardziej dostępny, wygodniejszy i… po prostu fajniejszy. Mniej siłowania się ze sprzętem, a więcej czystej frajdy z jazdy. Do zobaczenia na krawędzi!






